Menu

Czarny Lolek

kręci się pupka, merda ogonek,cały się kręci, nasz piesek Lolek!

rzeszów - marzenia się spełniają

frontier_1

Gdy zacząłem zawodowo zajmować się psami marzył mi się mój własny psiak, z którym mógłbym się bawić w trenowanie obedience.

I takowy psiak mi się trafił. Wczoraj mieliśmy debiut w zawodach organizowanych przez ZKwP w Rzeszowie. Do Rzeszowa przyjechaliśmy z Warszawy w piątek, nocleg w obskurnym hoteliku, wraz z gruchającym stadem gołebi na balkonie, pobudka o 6:15, spacer z Lolkiem i jedziemy na start.

Na odprawie wylosowaliśmy numer startowy 5. Po odprawie poszedłem po Lolka do auta. Zawody zorganizowane były na baaardzo wysokim poziomie: duuuża murawa z dwoma równoległymi ringami, miejsce na trybunach dla widzów i dużo miejsca na treningi. Stanęliśmy z boku, tak aby widzieć cały ring. Gdy wchodził zawodnik z numerem 4, zaczęliśmy rozgrzewkę. Szło nam genialnie. Chodzenie przy nodze - nie odrywał ode mnie wzroku, przywołanie - w mig znalazł się przy mnie, zmiany pozycji - iskierka, dostawianie - stylowe. Numer 4 schodzi z ringu, trochę zamieszania z odkładaniem nagród, jesteśmy gotowi na start. Już mamy wchodzić i dowiadujemy się, że jest 10 minutowa przerwa. Cóż, przegapiłem komunikat komisarza zawodów. Zdjąłem Lokowi łańcuszek i usiedliśmy na trawce. Po 8 minutach znów zaczęliśmy się rozgrzewać. Tym razem nie było takiego tempa, problemy z koncentracją. Nad tym musimy jeszcze popracować. Wiem, że Lolek po krótkiej rozgrzewce jest w stanie pracować przez 5 minut na ringu bez nagród, ale na takie próby go jeszcze nie wystawiałem. I to pierwsza zwrotka - nauczyć psa pracować przez dłuższy okres czasu, bez nagród. Przy startach to się bardzo przydaje.

Około 10 wchodzimy na ring. Lolek na widok sędziny, sekretarza i komisarza zaczyna przyspieszać, widać wyraźne pobudzenie. Przywitanie, pogłaskanie psa i pytanie do psa "a czemu ty piesku się tak cieszysz?" wystarczyło, aby Lolka wytrącić mi totalnie z łapek :) Kolejna zwrotka - nad takimi rozproszeniami też będziemy pracowali :) Socjalizacja 9,5 punkta (0,5 punkta odjęte za zminę pozycji).

Po dużym wysiłku udało mi się Lolka opanować. Pierwsze ćwiczenie - warowanie. Widzę lekkie dyszenie u psa, komenda "waruj" i odchodzę od psa. Minuta odczekana, wracam, widzę że zadek przewrócił się na bok. Pół punkta odjęte za tę zmianę pozycji i węszenie podczas leżenia. Na treningach nie mieliśmy z tym problemu. Czyżby próba zredukowania stresu przez psa... 9,5 punkta.

warowanie

Kolejne ćwiczenie - chodzenie przy nodze. Przypiąłem Lolkowi smycz, problem z utrzymaniem kontaku wzrokowego i zaczynamy. Nie wyglądało to jak na treningach, pies szedł wolniej, widać było spore rozkojarzenie psa i zmęczenie. Pod koniec złapaliśmy kontakt. Jednak tutaj słusznie obcięte punkty za "opieszały siad i drobne błędy przy chodzeniu". 8,5 punkta.

noga

Przyowłanie. Z tego ćwiczenia jestem bardzo zadowolony. Pomimo, że sędzina odjęła nam pół punkta za odprowadzenie psa, samo dobiegnięcie i zajęcie pozycji wyszło bardzo dobrze. 9,5 punkta.

Skok przez przeszkodę - super. Radośnie, chętnie i pewnie! 10 pkt

przywolanie

Zmiany pozycji na koniec. Wyjście przed psa, połżenie bomba. Potem ja "siad" a pies leży i kontempluje piękno przyrody, zatem ratujem się gestem co wedle regulaminu jest drugą komendą, więc dostajemy 9 punktów.

zmiany

zmiany2

Czas na ocenę sędziny po występie. Pies super. Moja praca słabiutka, zbyt dużo chwalenia psa, cmokania i ściągania na siebie głosem, głównie między ćwiczeniami. To daje bardzo brzydki obraz pracy, psa nie można prosić o to aby ze mną pracował, dla Lolka nie jestem przewodnikiem. Miała w tym baaaardzo dużo racji. Już sobie ustaliłem plan pracy jak to zmienić. Cóż, wprawdzie te same informacje można było przekazać w zupełnie inny sposób, ale to już chyba inna bajka :)

Ogólnie wynik jak na na debiut młodziutkiego psiaka rewelacyjny. Razem 92,5 punkta co daje nam ocenę doskonałą, czwartą lokatę i otwiera wrota do klasy 1. Jednak zanim zaczniemy startować w jedynce sporo przed nami pracy. Muszę nauczyć psa pracować na długim dystansie czasowym oraz w trudniejszych rozproszeniach.

Pomimo, że wynik jest dla nas zwycięski, odniosłem podczas zawodów osobistą porażkę. Nie potrafiłem zdystansować się do całej otoczki zawodów. Nie potrafiłem cieszyć się z tego że udało nam się osiągnąć kolejny pułap, nie potrafiłem odciąć się od krytycznej oceny mojej pracy przez sędzinę. Dopiero po rozmowach z Grześkiem złapałem luz. Tutaj zagrałem jak żółtodziób, zatem cel na następne zawody wyznaczony - nie popełnić tego błędu!!!!!!!!

Acha - pomimo, że 4 lokata jest zaraz za pudłem, nie obyło się bez pucharu. Lolek dostał wyróżnienie dla najmłodszego psa :)))))))

© Czarny Lolek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci